Malowanie sposobem walki z chorobą

Malarstwo to piękna dziedzina sztuki, ale czy może pełnić funkcję inną niż stricte artystyczną? Okazuje się, że malowanie może być sposobem na walkę z chorobą!

Przykładem na to jest historia pani Elżbiety Chojnackiej. Chociaż może jeszcze nikt nie potwierdził tego naukowo, to pani Elżbieta jest dowodem na to, jak wiele może dać w trakcie leczenia odpowiednia, pozytywna postawa chorego. Niepoddawanie się, ale znalezienie pasji, czegoś, co pozwala na oderwanie się od problemów i wyciszenie – to zawsze będzie pomagało w walce z przeciwnościami losu.

Pomimo że niekoniecznie nasz spokój wpłynie na regres, to jednak myśląc optymistycznie, znajdując zainteresowanie, zyskamy więcej wewnętrznej siły. Nadmierny stres wynikający z zamartwiania się chorobą dodatkowo osłabia organizm, a dobry nastrój jest w stanie zdziałać cuda.

Pani Elżbieta Chojnacka przekonała się o tym po śmierci męża, kiedy dostała zatoru mózgowego i paraliżu. Problemy ze wzrokiem oraz z motoryką sprawiły, że wróciła do malowania, próbując odnaleźć coś, co zajmie jej czas sprawiając przyjemność. Dziś jej obrazy są wystawiane na wernisażach, a niektóre sprzedawane – w ten sposób może zarobić na artykuły malarskie, jak choćby farby. Pani Elżbieta maluje przede wszystkim kwiaty. Radosne, ciepłe barwy z dominującą żółcią lepiej ją nastrajają, są pocieszeniem. Malowanie sprawdziło się nawet ostatnio, gdy u malarki-amatorki podejrzewano ciężką chorobę. Oczekiwanie na wyniki  badań przetrwała malując anioły.