Dieta tasiemcowa

By zrzucić nadmiar kilogramów i osiągnąć upragnioną sylwetkę, wielu poświęci wszystko. Nawet własne zdrowie. Najlepszym przykładem są tutaj absurdalne diety, które zyskują na popularności.

I nie mowa tu wcale o katorżniczych dietach czy głodówkach. Problem jest o wiele poważniejszy. Niektórzy dla poprawy wyglądu są w stanie sami zarazić się chorobą pasożytniczą.

Konkretnie – tasiemczycą. A inni, na ich kompleksach, zarabiają krocie. Bo zafundowanie sobie diety tasiemcowej do najtańszych nie należy. Kapsułki i ampułki zawierające jaja tasiemca nieuzbrojonego, produkowane najprawdopodobniej w Chinach, kosztują nawet kilka tysięcy złotych. Mimo tego coraz częściej na polskich forach internetowych znaleźć można zwierzenia kobiet, które zdecydowały się na ten desperacki ruch.

Moda na dietę tasiemcową pojawiła się już w latach 30. XX wieku. Była typową kuracją dżokei, później jako swoją przyjęli ją celebryci. Choć nikt nie mówi o tym oficjalnie, wiele gwiazd Hollywood swoją szczupłą sylwetkę zawdzięcza właśnie tasiemcowi.Teraz jednak tą ekstremalną dietą zaczyna się interesować szerokie grono osób zawiedzionych na łatwo dostępnych metodach odchudzania.

Tymczasem lekarze biją na alarm. Zarażenie się tasiemcem, nawet nieuzbrojonym, jest bardzo niebezpieczne i nie warto z nim eksperymentować. Choroba pasożytnicza, jaką jest tasiemczyca, powoduje niebezpieczne dla zdrowia skutki uboczne mogące prowadzić nawet do śmierci. Silne bóle brzucha, wymioty, biegunka, zawroty głowy, anemia to nie jedyne piekło, jakie niesie ze sobą życie z pasożytem. Podczas wymiotów larwy pasożyta przedostają się poza jelito cienkie i tam mogą zakładać własne gniazda. Mogą zagnieździć się gdziekolwiek, nawet w oku czy w mózgu powodując halucynacje czy inne schorzenia neurologiczne.

Informacje o łatwym pozbyciu się tasiemca są także grubo przesadzone. W nielicznych przypadkach sprawę załatwia leczenie farmakologiczne. Często niezbędna jest interwencja chirurgiczna.