Lekarze specjaliści wciąż trudno dostępni

Umówienie się na finansowaną przez NFZ wizytę u lekarza specjalisty w większości miast polskich graniczy z cudem. Kolejki są tak długie, że czeka się w nich nawet kilka lub kilkanaście miesięcy.

To problem towarzyszący służbie zdrowia od zawsze. Jednak już w listopadzie zapowiadano, że od nowego roku tragiczna sytuacja będzie zmieniać się na korzyść pacjentów. Zapewniano, że od stycznia 2011 roku lekarze specjaliści przy rejestracji będą prosić o podanie numeru PESEL pacjenta. Zdaniem rządu takie rozwiązanie skróciłoby gigantyczne kolejki raz na zawsze.

PESEL pacjenta miałby służyć do wykrywania zdublowanych rejestracji. Obecnie bowiem chorzy, w ramach zabezpieczenia, rejestrują się jednocześnie do kilku lekarzy o tej samej specjalizacji. Tym samym tworzą sztuczny tłok oraz zabierają miejsca innym chorym. Wprowadzenie PESEL-u do ogólnego systemu natychmiast wykryłoby, jeśli pacjent zapisał się już na wizytę w innej poradni.

Na obietnicach się jednak skończyło. Do tej pory minister zdrowia nie wydała stosownego rozporządzenia, które regulowałoby tę kwestię. Nie zrobiła tego, mimo że taki system sprawdza się już w Polsce w przypadku rejestrowania pacjentów na zabiegi usunięcia zaćmy czy wszczepienia protezy w stawie biodrowym, a długi czas oczekiwania na interwencję lekarza może doprowadzić do pogorszenia się stanu zdrowia pacjenta. Im dłużej ministerstwo zwlekać będzie z wydaniem stosownego pisma, tym bardziej wydłużać sią będą kolejki.

Obecnie mamy do czynienia z błędnym kołem, w którym kręca się zarówno pacjenci i lekarze.