Izrael walczy z Egiptem o turystów

Egipt od długiego czasu jest niekwestionowanym hitem rynku turystyki. Także wśród Polaków. W tym roku odwiedziło go już 500 tysięcy rodaków, wzbogacając tamtejszą gospodarkę o 500 milionów dolarów.

Druga na liście najpopularniejszych celów wycieczek jest Turcja z wynikiem o 20% niższym. Nic więc dziwnego, że egipscy biznesmeni nie czują się zagrożeni. Ich optymistyczne spojrzenie w przyszłość wiąże się także z silną tendencją wzrostową – liczba polskich turystów w 2010 zwiększyła się aż o 30%. Przyszły rok nie będzie tak dynamiczny, ale nadal spodziewana jest poprawa o kilkanaście procent. Swój sukces Egipt zawdzięcza naturalnym walorom – spragnionych wypoczynku Europejczyków może gościć przez 12 miesięcy w roku. Do tego ma do zaoferowania 2 tysiące kilometrów pięknego, piaszczystego wybrzeża. To wszystko zostało wsparte odpowiednimi działaniami – nakłady na turystykę są ogromne. Do dyspozycji przyjezdnych jest 250 tysięcy miejsc noclegowych. W ciągu dwóch lat ma ich się pojawić prawie drugie tyle. Do tego dochodzą ogromne pieniądze wydawane na promocję, obejmującą takie działania jak zwrot za puste miejsca w lotach czarterowych.

Rzesza turystów z Polski to źródło dochodu, które skusiło także Izrael. Od października ruszył on z dużą akcją promocyjną, której rozmach nie dorównuje jednak działaniom Egiptu. Mimo to przedstawiciele Izraela mają nadzieję, że uda im się ściągnąć do siebie sporą część ruchu. Zapowiadają, iż to dopiero początek walki o klientów. W najbliższych planach są między innymi zwroty do 50% kosztów promowania tego państwa ponoszonych przez polskich touroperatorów.

The following two tabs change content below.