Agencje ratingowe rządzą europejskimi gospodarkami

Kryzys gospodarczy boleśnie uświadomił nam, że stan gospodarki nie zależy tylko od naszej pracy. Decydują pieniądze, a więc inwestorzy, a na ich decyzje wpływają wyroki agencji ratingowych.

 

Jak działają agencje ratingowe?

Współczesna ekonomia to układ wielu zależności i współgrających ze sobą mechanizmów. Skomplikowanych, co niekoniecznie oznacza, że rozsądnych. Jednym z jej elementów są agencje ratingowe. Są one niczym wyrocznia, która decyduje o ocenie stanu poszczególnych gospodarek. Ferowane przez agencje wyroki mogą decydować o finansowym losie całych krajów – ratingi sterują zachowaniami inwestorów. Obecnie zaś to wciąż krążący pieniądz stanowi o żywotności gospodarki.

 

Śmieciowy rating dla Grecji

14 lipca kolejna agencja ratingowa (Fitch) obniżyła rating Grecji do tzw. poziomu śmieciowego. Wcześniej zrobił to już Moody’s. Wzbudziło to oburzenie Komisji Europejskiej. KE wskazuje na fakt, że UE i MFW uznały, że Grecja spełniła postawione warunki i zdecydowały się udzielić jej kolejnej transzy pożyczki. Posunięcia agencji stoją z tym w sprzeczności. Ajai Chopra z MFW uważa, iż o ile przed kryzysem ratingi cechował nadmierny optymizm, o tyle teraz może być odwrotnie – po zapaści agencje stały się zbyt ostrożne. Jako możliwą główną przyczynę ich pesymizmu podaje fakt, iż UE planuje wciągnąć inwestorów prywatnych w programy ratunkowe.

Z kolei unijny komisarz ds. rynku wewnętrznego i instytucji finansowych, Michel Barnier, obawia się, że wpływ na decyzje podejmowane przez agencje ma to, iż nie są one europejskie. Mają siedziby w Nowym Jorku i Londynie, w tym dwie (Standard & Poor’s, Moody’s) z trójki decydującej o losach ekonomii są firmami amerykańskimi. Barnierowi nie chodzi nawet o narodowe sympatie, lecz o to, że agencje patrzą na gospodarki europejskich państw w oderwaniu od kontekstu, bez uwzględniania faktu, iż za nimi stoi potęga Unii i miliardy płynące ze strefy euro.

 

Przebudowa europejskich finansów

Po kryzysie jasne było, że trzeba zbudować nową strukturę europejskich finansów. Zmiany muszą objąć między innymi ustalenie regulacji dla agencji ratingowych. Praca ta częściowo już jest wykonana, m.in. wprowadzono podległość wszystkich agencji w UE Europejskiemu Urzędowi Nadzoru Rynków i Papierów Wartościowych.

W planach są zaprojektowane na drodze publicznych konsultacji  przepisy mające na celu:

  • uczynienie postępowania agencji przejrzystym,

 

  • zwiększenie konkurencji,

 

  • określenie metodologii szacowania długu państwa.

 

Ameryka na szczycie, Europa na dnie

Niezadowolenie UE jest zrozumiałe. Agencje ostatnio dopiero zagroziły USA obniżeniem ratingu, który w chwili obecnej wciąż jest trzymany na najwyższym poziomie AAA. Równocześnie te same agencje pogrążają europejską gospodarkę: Moody’s ocenę Irlandii i Portugalii ustawił na poziomie CCC, czyli śmieciowym, teraz Ftich zrobił to z Grecją. Kraje te de facto nazwano bankrutami, a decyzje agencji są jasnym sygnałem dla inwestorów – inwestowanie w obligacje bankrutów jest bardzo ryzykowne. Nastroje w Europie wyraziła wprost unijna komisarz ds. sprawiedliwości, Viviane Reding:

„Nie powinno być tak, że kartel trzech przedsiębiorstw amerykańskich decyduje o losie całych gospodarek narodowych”.


Omylne nieomylne agencje ratingowe

Mocna opiniotwórcza pozycja agencji wynika z tego, że inwestorzy potrzebują szerokich ocen kredytowych. Sami nie są w stanie przeprowadzić analiz największych podmiotów, takich jak chociażby kraje czy korporacje. Istnieją nawet przepisy zobowiązuje inwestorów do korzystania z ratingów. Tego typu regulacje dotyczą również Europejskiego Banku Centralnego (odstąpiono od ich stosowania w przypadku portugalskich obligacji).

Znaczenie ratingów agencji dziwi jednak, gdy się uwzględni fakt, że komisja Levina (komisja senatu USA badająca przyczyny światowego kryzysu gospodarczego) uznała je współwinnymi wywołania globalnej zapaści ekonomicznej. Przyczyną było pozytywne szacowanie bardzo ryzykownych instrumentów finansowych.

The following two tabs change content below.